Po zdaniu interny nie dało się odsapnąć, bo została jeszcze pediatria , neurologia i pomniejsze, jak psychiatria, laryngologia , okulistyka.
Do pediatrii uczyłyśmy się z Jolką. Mieszkała stosunkowo niedaleko od nas, też na Żoliborzu, przy ul. Dymińskiej obok Dworca Gdańskiego. Dojeżdżałam tam tramwajem. Egzamin był w połowie listopada 1970 roku, a termin porodu końcu tego miesiąca. Jolka miała miłe niewielkie mieszkanko a za oknami często słychać było turkot moich ulubionych pociągów. Siadywałyśmy na kanapie i po chwili Jolka dziwnie milkła. Wówczas patrzyłam na nią i widziałam, że z całych sił usiłuje opanować dziwne opadanie powiek. Oddychała miarowo, posapując i niebawem wpadała w objęcia boga snu . Usiłowałam ją obudzić, co mi się nawet na krótko udawało.
Wstawałam, podchodziłam do okna i po chwili myślami błądziłam w marzeniu o dalekiej podróży właśnie odjeżdżającym pociągiem. A z tego dworca odchodziły pociągi daleko, np. do Moskwy…. Jolka zwlekała się z kanapy , podchodziła do mnie, zapalała papierosa i po chwili wracałyśmy do naszych książek.
Zapomniałabym o tych czasach, ale całkiem niedawno przypomniała mi o tym Jolka. Nawet miała poczucie wstydu, że wymagała cucenia i to w dodatku przez koleżankę w wysokiej ciąży…
.Egzamin z pediatrii zdawałyśmy w Klinice przy ul. Działdowskiej. Było tam sympatycznie. Na egzaminie praktycznym mój asystent- dr. Gryglewski, obecnie profesor, zadał mi pytanie nt tężyczki. Znałam ten problem, lubiłam zaburzenia gospodarki wapniowo- fosforanowej, co pozostało mi do tej pory i bez trudu zbadałam dziecko, stwierdzając obecność wszystkich objawów, rozwinęłam temat , podsumowałam przed Profesor Lejmbachówną uzyskując jej aprobatę.
Następnego dnia był test. Zasiedliśmy na małych sportowych ławeczkach w sali gimnastycznej na terenie Kliniki . Obok mnie usadowił się Marek K. Zajmowałam dużo miejsca, siedząc bokiem, gdyż przeszkadzał mi ogromny brzuch i Marek był tuż tuż. Dostaliśmy protokoły testowe, pytania wydawały mi się dość łatwe. Jak mogłam ratowałam Marka, który labiedził pod moim bokiem J.I po latach Marek mi przypomniał, że gdyby nie moja pomoc, nie zdałby tego egzaminu. Dostałam 5 i czas leciał dalej….
