Stefka uczy się pilnie. Zresztą lubi te chwile spędzane z książką. Ładnym okrągłym pismem zapełnia ściśle limitowane ceną zeszyty. To pismo pozostaje na zawsze, nawet gdy jest już stara i niesprawna, jej literki są równe i po dziecinnemu okrągłe….
Potem chce być księgową , bo kocha matematykę. Ale ojciec decyduje , że powinna zostać nauczycielką. Chcąc nie chcąc, zagrożona wyrzuceniem z domu, albo utratą szansy dalszej edukacji, zdaje egzamin do Seminarium Nauczycielskiego w Białej.
Wówczas Bielsko i Biała są odrębnymi miastami , przedzielonymi jedynie rzeką Białą. Biała jest typowo przemysłowym miastem, tam kwitnie przemysł włókienniczy. W odróżnieniu od Bielska, gdzie mieszkańcami są głównie Niemcy, w Białej jest wielu Polaków.
Matka jest zachwycona elegancko ubranymi ludźmi , robotnikami, którzy wychodzą z fabryk . Ogląda wystawy gdzie piętrzą się białe bułki i różne ciasta. Nigdy nie wchodzi do środka , bo po prostu nie ma pieniędzy.
Szkołę prowadzą zakonnice, kobiety z zamożnych rodzin niemieckich. Jeszcze tam są , niedawno widziałam ich przecudne suknie z przezroczystej delikatnej czarnej tkaniny jedwabistej, miękko falującej na sztywniejszej czarnej podszewce.
Mama ciepło wspomina jedynie te zakonnice , które pochodzą z najbiedniejszych rodzin i nie wnoszą majątku do klasztoru. Muszą w zamian ciężko pracować fizycznie obsługując internat i klasztor. Codziennie dźwigają węgiel na wysokie cztery piętra klasztoru , szkoły i internatu. Mama czasami pomaga im w tych pracach, bo są już w podeszłym wieku, wychudzone i prawie bez sił. Te najbogatsze, z monogramami wyhaftowanymi na sukniach, opasłe i złe są złośliwe i bezwzględne w traktowaniu zarówno uczennic jak i ubogich współzakonnic.
