Nikomu nie mówi, że słyszała rozmowę ojca z wytworną panią, kiedy to ojciec na propozycję oddania jej do adopcji zdecydowanie odpowiada- nie.
Mama swoje odkrycie , że jednak jest kochana, ukrywa głęboko w sercu, opowiada dopiero o tym pod koniec swojego życia córce, która zasłuchana siedzi na podłodze, obok łóżka matki.
Stefania pozostaje nadal nieufna, surowa, nie okazująca nigdy miłości swojej najmłodszej córce a może wszystkim swoim dzieciom. Dobrze, że córka czuje Jej ciepło i wcale nie tęskni za przytuleniem. Też się tego nie nauczyła. Rozumie, że możliwy jest bliski kontakt z mężczyzną . Ale z kobietą? I gdy przytula ją jej przyszła teściowa, dziewczyna odsuwa się zniesmaczona.
Jak długo trwało, zanim zrozumiałam, że przytulenie ma wiele znaczeń i barw…
