Właśnie taka była. Niewysoka, energiczna, bardzo ruchliwa zdominowała swoje rodzeństwo i oczywiście rodziców.
Wstawała bardzo wcześnie, lubiła oglądać niebo przybierające różowe barwy a potem rozświetlone refleksami słońca walczącego z chmurami. Wybiegała przed dom i wpatrywała się w ten teatr na niebie.
Nie przepadała za teatrzykiem lalkowym swojej mamy. Uważała, że wymyślanie bajek nie jest zajęciem dla niej. …Ale gdy dzieciaki przybywały na ich stryszek, a działo się to codziennie, bo Michalina- matka Staśki systematycznie prowadziła zajęcia z dziećmi Rakowskimi, Staśka stawała w sieni u podnóża schodków i z marsową miną sprawdzała stan czystości dzieciarni.
Walczyła z ich brudnymi głowami, koszulkami oraz butami. Jeśli miały buty, musiały je zdejmować i codziennie sprawdzała stan higieniczny ich nóg. Stopy dzieci były zwykle były czarne, gdyż rzadko je myły i właściwie nie korzystały z butów. Zresztą większość butów w ogóle nie miała. Może była w każdym domu jakaś jedna para, którą zakładały kolejno, gdy wybierały się do kościoła.
Ponieważ Stanisława, czyli Staśka, nigdy nie przepuściła brudasa na stryszek, dzieciaki same zaczęły się myć. Ich rodzice byli zdziwieni, że przed studnią ustawiała się kolejka ich pociech. Potem się zorientowali, że odbywało się to przed planowanym wyjściem do domu Michaliny i Bolka. Powoli poprawiał się stan higieniczny całej wsi. Ludziska zaczęli dostrzegać , że właściwie jest przyjemnie, gdy nogi pachną szarym mydłem a spod pach nie wydziela się przykra woń.
Tak więc Staśka odniosła sukces.
