Śladami mojego Taty. Pasja Michaliny.

 

 

Tak więc Bolek wreszcie odkrył prawdziwą pasję swojej żony.  

Jeszcze przed ślubem, gdy studiował Księgę imion, znalazł informację na temat tego, co przynosi dziewczynie imię Michalina.

Właśnie wtedy zaintrygowała go informacja, że do pełni jej szczęścia jest potrzebny nie tylko zwykły rodzinny dom, ale także możliwość realizowania swojej pasji a nawet praca zawodowa.

I dlatego zastanawiał się, czym go zaskoczy Michalina. Krótko mówiąc spodziewał się z jej strony jakiejś niespodzianki. Był przygotowany na różne pomysły, nawet parokrotnie chciał zapytać, ale unikała takich rozmów, znajdując jakieś błahe wymówki, a najczęściej zmieniała temat rozmowy.

Ale, jak mówili jego dziadowie, co się odwlecze to nie uciecze i przyszedł wreszcie moment wyjaśnienia zagadki.

Gdy weszli razem na stryszek, zobaczył królestwo Michaliny.

W centralnym punkcie stała najprawdziwsza miniaturowa scena, teraz zakryta miękką, czerwoną kurtyną ze zwisającymi z obu jej stron złotymi sznurkami zakończonymi miękkimi pomponami.

Pod ścianami siedziały dość duże, kolorowe, szmaciane lalki.

Poubierane odświętnie, ze sznurkowymi włosami, w kapeluszach, chustkach lub wiankach na głowach przytulały się do szmacianych chłopaków o szczeciniastych rozwichrzonych włosach.

U ich stóp leżały niewielkie materiałowe pieski, smok, koty. Był też jeden papierowy wilk i mały kogucik z gliny .  

To było królestwo jego żony, jej własne niezależne tajemne terytorium.

Teraz odkrywał inne oblicze Michaliny.

W jej oczach zobaczył nieznane mu do tej pory uśmiechnięte ogniki.

Wprawdzie miała trochę niepewną minę, patrzyła badawczo na męża, może bała się, że wykpi jej pasję.

Dlatego mu nigdy o tym nie opowiadała, bo to była w  końcu tylko zabawa. Zabawa lalkami, szmacianymi zwierzątkami, jednym słowem – kukiełkami.

Jednak Bolek nie zlekceważył tego, co ją interesowało. Był poważny, zaskoczony ale uśmiechał się radośnie i oglądał teatrzyk Michaliny z podziwem.

Podziwiał jej pomysłowość.

Bardzo mu się podobał teatrzyk Michaliny, ale najbardziej to, że już zdążyła zainteresować swoją pasją małe dzieci sąsiadów. Jak to się stało, przecież mieszkała tutaj od tak niedawna… 

 

Ze zbiorów własnych

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *