Śladami mojego Taty. Na strychu.

 


 

Salonik. Obraz Bronisławy Rychter-Janowskiej. !868

 

Po wyjściu Bolka, Michalina pognała na stryszek. Tam od razu zabrała się do rozpakowywania tajemnej paczki.

Powoli i bardzo delikatnie wyjmowała z niej niewielkie pakuneczki. Układała je na podłodze, w rogu stryszku.

Na samym końcu wydobyła jakąś konstrukcję. Ustawiła ją w centralnym miejscu stryszku,tak, by była widoczna z nieomal każdego miejsca.

Potem spokojnie rozpakowywała to, co kryło się w każdym odrębnym pakuneczku i układała tematycznie.

Zajęło jej to dość dużo czasu, nawet nie zauważyła, że Bolek wrócił do domu.

Biegł do swojej ukochanej jak na skrzydłach.

Wpadł do domu, rozejrzał się, ale nigdzie jej nie zobaczył. Dopiero gdy zaczął wołać, usłyszała go i zbiegła po wąskich schodkach do sieni.

Była zarumieniona, ożywiona, ale nie odpowiedziała na pytanie, co robiła na górze…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *