Śladami mojego Taty. Polonez.

A o północy zapowiedziano poloneza. W tym momencie ożyły serca Polaków….

Nastąpiła przerwa. Panowie pomimo mrozu , wyszli na ganek, gdyż nie wypadało przy pannie młodej palić  modnych już wówczas papierosów a tak naprawdę liści tytoniowych zwyczajowo zwanych tutaj machorką .

W tym czasie panie pomknęły do sąsiedniego pokoju.

Podejrzewam, że w tym, co nastąpiło  potem maczała przysłowiowe palce mama Michaliny. Wszystko obmyśliła zawczasu i uzgodniła z gośćmi. Weselisko miało być nowoczesne, panowie we frakach, panie w długich kreacjach. I tak było do czasu…

Panna młoda zniknęła w swoim pokoju, chyłkiem wymknął się też pan młody. Muzyka grała cicho, unosiły się jakieś wariacje nt Chopina.

I nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszyscy znaleźli się ponownie w głównym pokoju, gdzie było centrum uroczystości.

Ksiądz Eustachy, który był bardzo wyczerpany , z wrażenia  zdrzemnął się na chwilę za stołem. Gdy otworzył oczy, nie dowierzał. Ujrzał bowiem  obraz jak z ubiegłego wieku.

Do poloneza ustawiały się pary.

Ci sami ludzie, ale jak zmienieni.  Zdążyli się przebrać. Teraz byli ubrani w stare, wyjęte z rodowych kufrów kontusze. Przecież tradycji musiało się stać za dość. Byli szlachtą, to nic, że większość tylko zaściankową. To był najprawdziwszy polski ślub , ślub polskiej szlachty.

Pachniało naftaliną, mieniły się kolory.

Panna młoda w swoim stroju przybranym tradycyjnym białym futerkiem, z cudną linią kroju, cieniutka w talii patrzyła zdumiona na Bolka. Ubrany w tym samym , szlacheckim stylu wpatrywał się w oczy swojej żony z uwielbieniem i bezgraniczną radością. Była najpiękniejsza i była jego. Na wieczne czasy….

Poloneza czas zacząć.

I ruszyły pary .

Ksiądz Eustachy przez zamglone ze wzruszenia oczy oglądał to widowisko. Wydało mu się, że czas się cofnął. Widział czasy napoleońskie, gdy marzenia o Polsce nabrzmiewały jak wiosenne pąki a ludzie z przejęciem tańczyli ten magiczny taniec myśląc o swoim kraju, wolnym i szczęśliwym…..

Nie wiadomo, czy Bolek  tej nocy zobaczył swoją żonę w cudnej nagości, jak to sobie wyobrażał patrząc niedawno na rzeźbę Rodina. Może dopiero później…..

 

Kontusz,strój szlachecki. XVIII wiek, zdjęcie z Wikipedii

 


 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *