Bolek wygrzebał się spod kożucha , wyskoczył z sań i podbiegł do dziewczyny. Przez chwilę stali naprzeciwko siebie, wpatrując się w oczy a potem Bolek szarmancko się ukłonił, ucałował jej dłoń z trudem opanowując chęć przytulenia. Ksiądz obserwował zachowanie wychowanka i przyznawał w duchu, że chłopak ma klasę.
Michalina bez oporów przytuliła się do księdza, zupełnie go zniewalając tym gestem.
Rodzice Michaliny wyszli na powitanie, które odbyło się w sposób ciepły, chociaż oficjalny. Widać było, że wszyscy są przejęci nową sytuacją.
Ksiądz obserwował miny rodziców Michaliny i widział , że patrzą na Bolka z czułością i pełną akceptacją. To było bardzo ważne, bowiem od tej pory mieli mu zastąpić prawdziwych rodziców. Przecież chłopak już tak dawno został samotną sierotą z jedynym opiekunem księdzem, który zdawał sobie sprawę, że nigdy nie dał mu czułości takiej jak rodzona matka czy ojciec.
Po chwili , gdy ustąpiło zażenowanie i nieśmiałość, wszyscy poczuli się tak, jakby znali się od bardzo dawna. Nawet na odległość się wyczuwało , że młodzi pochodzą z bardzo podobnych rodzin, rodzin o dużych tradycjach rodzinnych i patriotycznych. Polska była wszędzie, w ich domu, w zachowaniach domowników i w ich sercach.
Po przywitaniu nastąpił jeszcze jeden nieprzewidziany moment. Otóż Bolek, gdy przestąpił próg domu zupełnie odruchowo spojrzał na obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej, którą czcili wszyscy Polacy na kresach.
I wtedy mu się wydało , że Matka Boska przesyła mu uśmiech. Przez mgnienie oka w oczach Madonny , ujrzał oczy swojej nieżyjącej matki. Padł na kolana i rozpoczął modlitwę. Zdziwieni domownicy, poszli jego śladem.
Po chwili podnieśli się z klęczek i zapanowała zwyczajna domowa atmosfera. Ksiądz otrzymał pokój na górze domu, a w sąsiednim ulokowano przyszłego zięcia. Po rozpakowaniu bagażu, obaj zeszli na dół , gdzie czekał smakowity obiad.
I właśnie wtedy Bolek wręczył przyszłym teściom prezent , zaznaczając, że jest to także podarunek od księdza. Gdy matka Michaliny rozwinęła papier, ujrzeli wspaniałe dzieło Adama Mickiewicza, ” Pan Tadeusz”. Po raz pierwszy wydano je w 1843 roku w Paryżu , a w Polsce w 1858 r.
To było tak niedawno, przecież teraz był rok 1873, więc upłynęło zaledwie 15 lat od polskiego wydania.
Matka Michaliny trzymała księgę z pobożną czcią, potem podała ją ojcu. Po chwili obydwoje zagłębili się w przeglądaniu, czytali na głos fragmenty. Potem wszyscy milczeli, pochyleni nad stolikiem, na którym leżało dzieło. Nie zauważyli, gdy zaszło słońce i stała się noc. Dopiero dopalająca się lampka przerwała skupienie…
Podziękowaniom nie było końca, rodzice Michaliny od dawna marzyli o zdobyciu tej książki, ale nie było to proste i do tej pory się nie udało.
To dzieło nabył , jak zwykle niezawodny, Ksiądz Eustachy ….
I tak zakończył się ich niezwykły dzień, ostatni dzień przed ślubem Michaliny i Bolka, wspólny dzień na kresach.
A dookoła szalał rosyjski terror a w polskich domach recytowano inwokację do „Pana Tadeusza „…
Pierwsze, paryskie wydanie ” Pana Tadeusza”, zdjęcie z Wikipedii


