Śladami mojego Taty. Decyzja.

 

 

Spotykali się często, zazwyczaj spacerowali  nad rzeką Słocz, meandrującą wśród wzgórz,  albo szli szerokim leśnym traktem , który prowadził do Rosji. Dochodzili do miejsca, gdzie zaczynał się teren przygraniczny . Wracali pospiesznie, bo czasami na horyzoncie pojawiali się rosyjscy albo polscy strażnicy pogranicza. Spacery nie były długie, bo granica była położona zaledwie 2 km od Rakowa.

Najbardziej lubili teren , gdzie rosły pojedyncze brzozy.

Wśród białych pni i w migotliwym cieniu ich delikatnych wiotkich gałązek Michalina wyglądała zjawiskowo. Bolek obserwował jej twarz , która była spokojna i radosna. Łapali chwile wspólnego szczęścia. Bolek  wcześnie osierocony, umiał docenić taką  dziewczynę i niezwykłą  urodę  jej duszy.  

Któregoś dnia nagle zapytał, czy zechciałaby zostać jego żoną. Dziewczyna spłonęła ale poważnie, bardzo wolno, zdając sobie sprawę z powagi słów odpowiedziała: tak.

I wtedy ziemia  zawirowała  , a brzozy które zwykle dotykały nieba ,  pochyliły się nad nimi  i szeptały Michalina Michalina.

Najdelikatniej jak umiał , objął ją i przytulał do serca.  Była bardzo blisko, jeszcze piękniejsza niż zwykle, jej bławatkowe oczy płonęły zupełnie nowym światłem . Całował jej jasne włosy, pachnące jak ukwiecona wiosenna łąka, a może  jak  polny rumianek  i całował jej brwi , potem oczy i usta….ukochana moja jedyna najdroższa….

 

 

  

 

zdjęcia własne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *