Z pamiętnika Leszka Milanowskiego ( 19 ). Doktor Jerzy Fischbach i Jego Poznański Chór Madrygalistów im. Wacława z Szamotuł . Koncert w Żaganiu.


Pragę przeprosić Czytelników Pamiętnika mojego Teścia za ten wpis. Do Jana wrócę za 2 – 3 dni. Zapewniam. Działam z potrzeby chwili, bo dzisiejszy  powrót do tematu Dr Fischbacha i Jego Chóru Poznańskich Madrygalistów stał się koniecznością z racji Ich kolejnego Koncertu który zabrzmi jutro  w Śródce …..


Może zacznę zbyt trywialnie, ale chodzi mi po głowie powiedzenie –  Lepiej późno niż wcale. A to dlatego, iż myślimy, jakie dotknęło nas szczęście spotkać  po pół wieku  siebie nawzajem i poznać osobiście  dr Fischbacha i Jego fenomenalnych Chórzystów.

Tak zda się niedawno – staliśmy na dziedzińcu Anatomicum – radośni i przejęci – nowo mianowani studenci AM w Poznaniu. Był to pamiętny dla nas 1965 rok. Potem słyszeliśmy , że zajęcia z anatomii w któryś grupach ( niestety nie naszych ) prowadzi fantastyczny Człowiek – dr Fischbach. Trochę zazdrościliśmy kolegom , ale czas płynął i było jak było. Ktoś też mówił, że ten Pan Doktor wykłada również na Akademii Muzycznej oraz prowadzi Akademicki Chór przy naszej Alma Mater. Może kiedyś z daleka widywaliśmy chór i Maestro – bo zawsze uświęcał różne uroczystości akademickie.

Gdy już się spotkaliśmy Leszek, Jurek i ja  , choć  rozłąka trwała pół wieku –  rozpoczęliśmy długie serdeczne rozmowy i wrócił do nas tamten czas pierwszy w naszym życiu – niezapomniany początek naszej medycznej drogi  . Któregoś dnia Jurek nam oznajmił, że został zaproszony przez dr Fischbacha na Koncert Poznańskiego Chóru Madrygalistów im. Wacława z Szamotuł do Kościoła św. Wojciecha w Poznaniu Okazało się, że Jurek  spotykał dr Fischbacha na konferencjach neurologicznych , Leszek trochę pamiętał z przeszłości oraz to, że w pamiętnym 1968 roku, kiedy dr Fischbach odszedł z Chóru i Uczelni  – Leszek przejął kierownictwo Chóru- został jego Prezesem.

 I oto znaleźliśmy się w magicznym stareńkim wnętrzu tego Kościoła i wspomniany Chór zda się prowadził nas do Nieba. I wówczas powstał artykuł zamieszczony w Biuletynie Wielkopolskiej Izby Lekarskiej , którego fragment chcę  zacytować, bo przypominać warto,  przypominania nigdy dosyć, ba – przypominanie kolejnym pokoleniom lekarzy tak ważnej postaci jakim jest dr Jerzy Fischbach jest naszym obowiązkiem. Oto fragment tamtej naszej opowieści tyczącej koncertu w Kościele św. Wojciecha w Poznaniu:

 ( … ) cała kościelna uroczystość i to piękne wnętrze zda się byłoby puste, gdyby nie iście anielskie brzmienia chóru. To oni, zapaleni chórzyści, na co dzień zwykli pracownicy najczęściej służy zdrowia, sprawiają, że Bóg nas widzi a przede wszystkim my widzimy niebo i Boga. Są łącznikiem szarego człowieka z Istotą Najwyższego. Ich łagodność, idealna harmonia głosów, piękne, bardzo wytworne ubrania, podkreślone dostojnością wielu siwych głów – a na ich czele dostojny dyrygent dr med. Jerzy Fischbach, Człowiek Ponadczasowy, Niezwykły. Znają go dobrze pacjenci, których jako specjalista neurolog traktuje holistycznie – zawsze wypyta o wszystkie choroby, umiejętnie dobierze leki i zawsze pomaga – także uśmiechem. Ilu kobietom pomógł gdy miały schorzenia neurologiczne i trudności z prokreacją. Tak dobierał leki, że wkrótce przychodziły do Niego z własnym, zdrowym dzieciątkiem w ramionach. Ilu studentom przekazał swą mądrość i wiedzę będąc przez długie lata pracownikiem naukowo- dydaktycznym Akademii Medycznej w Poznaniu. Ile prac naukowych opublikował, aby szkolić kolegów lekarzy i przekazywać im swą rozległą wiedzę (… ).

Doktor Jerzy Fischbach już w roku 1959 stworzył chór składający się głównie ze studentów Akademii Medycznej w Poznaniu, ale też innych poznańskich uczelni – którego był dyrygentem. Jego wielka wiedza muzyczna, umiejętność czytania partytury oraz dobierania odpowiednich głosów, harmonizowania ich by układały się w różnorodne utwory zachwycała. Chór występował w czasie większości uroczystości w Alma Mater i w innych miejscach. Pasję dr Fischbacha od 1982 roku kontynuuje prof. Przemysław Pałka, który przejął pałeczkę dyrygenta i funkcję dyrektora artystycznego. Ziarno zasiane przez Jerzego Fischbacha pięknie zakwitało licznymi nagrodami, jak: „Srebrna Lira” na 4. Międzynarodowym Festiwalu Chórów w Warszawie „Varsovia Cantus” (2008) czy na Międzynarodowym Festiwalu Chórów w Krakowie (2010) a artyści byli zapraszani do różnych krajów, jak Wielka Brytania, Austria, Czechy, Włochy, Szwecja, Hiszpania, Niemcy, czy Holandia; nagrywali wiele audycji radiowych i telewizyjnych w Polsce, a dokonania chóru zostały ujęte w 4 albumach; ostatni wydano w 2011 r. Doktor Jerzy Fischbach już dawno, z pozycji emeryta, obserwował jak się rozrasta i pięknieje jego dzieło – bo było wszak jak Jego dziecko, które jeszcze niedawno uczył chodzić a teraz poszło w daleki świat…

Jednak dr Jerzy Fischbach nie byłby sobą, tylko siedząc i obserwując. Wkrótce poderwał się do lotu – i tak oto jesienią 1994 r. zrealizował pewnie swoje dawno już opracowane zamiary i utworzył chór „Poznańscy Madrygaliści im. Wacława z Szamotuł”. Jak zwykle wykorzystał swoje muzyczne wykształcenie i wielkie doświadczenie, gdyż z grupy 22 osób – całkowicie amatorów – stworzył istną perełkę. Jak potrafi, jednocześnie pracując jako lekarz-neurolog, pomimo zaawansowanego wieku, znajdować czas na próby chóru, koncerty w różnych miejscach – ważnych dla pacjentów – jak szpitale, przychodnie, domy opieki – to słodka tajemnica tego Niezwykle Aktywnego Człowieka – jakich niewielu na świecie… (…)

         Kiedy dowiedzieliśmy się z plakatów oraz bezpośrednio od Pana dr Jerzego Fischbacha o planowanym Koncercie Chóru Madrygalistów im. Wacława z Szamotuł w Żaganiu, od razu przyszło do nas wspomnienie wspólnego z Chórzystami i Twórcą tego Chóru niezapomnianego Bożonarodzeniowego wieczoru w Klasztorze w Woźnikach – zapragnęliśmy się spotkać  ponownie i doznać wrażeń które pozwalają nam dotykać Nieba. Gdzież jest ten dość odległy Żagań, patrzyliśmy na mapę i rozkłady jazdy PKP. Jednak z różnych przyczyn rodzinnych plan okazał się nierealny. Jedynie Leszek Milanowski – chłopak o niewyczerpalnej energii i konsekwencji, pokonał trasę Londyn (gdzie mieszka i pracuje) – Poznań a potem wypożyczonym samochodem przebył ponad 200 km i godnie nas reprezentował. On jeden spośród naszej gromadki tak bardzo zna utwory muzyczne – zresztą kiedyś sam śpiewał w Chórze Akademii Medycznej w Poznaniu już po odejściu dr Fischbacha i został Prezesem tego Chóru. Byliśmy spokojni, że relacja Leszka będzie najpełniejsza i tak obrazowa iż jedynie w niewielkim zakresie, ale zrekompensuje naszą nieobecność a także zostawi ślad w naszych umysłach sercach i wyobraźni.

I tak też się stało. Leszek zdał nam dokładną relację z tłem historycznym wykonywanych utworów. Ma wszak to we krwi, bo choć Jego Tata był chirurgiem i może też miał zainteresowania humanistyczne  ale Mama – uczyła historii w Liceum w Kutnie . Rodziców Leszka nadal wspominają  liczni mieszkańcy tego miasta (  przekonałam się niedawno robiąc mały wypad do pięknego Kutna) .

A teraz oddaję głos Leszkowi :  

Żagań został założony podobno w VII wieku przez prasłowiańską księżniczkę Żagannę i ulica jej imienia biegnie w pobliżu klasztoru. Żaganna miała być według legendy córką Wandy i wnuczką księcia Kraka.  Po następcach Piastów miasto przeszło w ręce rodów niemieckich i kurlandzkich i związane jest z naszą a także europejską historią i kulturą. Żagań stał się jakby miejscem łączącym różne polskie  i europejskie drogi. Mieszkał tu słynny astronom Jan Kepler (1571-1630). Bywał tu Honoriusz Balzac (1799-1850) i dawał  koncerty  Franciszek Liszt (1811-1886),  Miasto jest słynne z ucieczki 73 alianckich lotników  w nocy z 24 na 25 marca 1944 roku ze Stalagu „Luft III” zakończonej egzekucją 50-ciu  z nich.  Tutaj powstawał  polski serial o czterech pancernych  z psem Szarikiem….

I właśnie to miasto, o tak złożonej świetnej historii zostało wybrane przez dr Jerzego Fischbacha  by tu właśnie uczcić dwieście ósmą rocznicę Konstytucji 3 Maja 1791 roku. I oto w maju  2019 roku Chór Poznańskich Madrygalistów im. Wacława z Szamotuł pod dyrekcją dr Jerzego Fischbacha uczcił nasze najbardziej narodowe Święto – Święto Konstytucji – koncertem w Kościele pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Żaganiu. Poklasztorny zespół augustiański jest uznany za polski pomnik historii. Kościół założony w 1183 roku przez księcia Bolesława I Wysokiego, syna księcia Władysława Wygnańca ze wspaniałym. monumentalnym gotycko-barokowym wnętrzem doskonale oddawał i wzmacniał akustyczne brzmienie Chóru stojącego w transepcie przed ołtarzem ….

Z okazji tego wielkiego, dla nas, Polaków ale też sławiącego Polskę w świecie  Święta –   repertuar obejmował pieśni polskie I polskich kompozytorów lub w ich opracowaniu.

         Koncert rozpoczęła recytacja najstarszego polskiego tekstu “Bogurodzicy Dziewicy” w wykonaniu Witalisa Nowickiego , po której Chór przypomniał  jej muzyczne brzmienie.  Napisana na pewno przed 1408 rokiem, śpiewana była na polach Grunwaldu, a jej czysto staropolski tekst  I pierwsza melodia zostały stworzone najprawdopodobniej przez córkę Mieszka II Lamberta – księżną  Gertrudę, na uroczystości koronacyjnej króla Bolesława Śmiałego w 1076 roku.

Z kolei symbolicznym dopełnieniem części inauguracyjnej była – zawsze mnie głęboko poruszająca  – napisana po łacinie, w 1253 roku –  “Gaude Mater Polonia” Wincentego z Kielc w opracowaniu Klonowica, polskiego XV-wiecznego kompozytora –  napisana na uroczystości beatyfikacyjne Świętego  Stanisława ze Szczepanowa.  Konflikt o uznawanie polskiego czy łacińskiego języka liturgicznego był podobno przyczyną tragicznej śmierci biskupa i wygnania króla.  Znamy bolesny i tragiczny dla Polski konflikt miedzy kościołem a władzą świecką. Obie wykonane pieśni symbolicznie jakby jednały Polaków  różnych poglądów.

           Ważną o ile nie najważniejszą częścią koncertu były pieśni napisane przez wybitnego polskiego kompozytora  GGG (orczyckiego) – bo tak się podpisywał, czyli  Grzegorza Gerwazego  Gorczyckiego (ok. 1665-  1734 ), kapelmistrza  katedry wawelskiej. Stanowisko to otrzymał w 1706 roku . Podobnym stanowiskiem kapelmistrza katedry w  Hanowerze, później Opery w Londynie cieszył się  Fryderyk Haendel (1685-1759) uważany  za największego narodowego  kompozytora angielskiego. Muzyka Gorczyckiego o 20 lat wyprzedza jego podobne wczesno-klasyczne utwory, niestety nie jest tak znana. Nasz polski Gorczycki może być śmiało uznawany za prekursora a Haendel za Jego naśladowcę.  Przypominają o tym Festiwale im. Grzegorza Gerwazego  Gorczyckiego w Bytomiu.

Chór śpiewał kolejno: “Ave Mundi Spes Maria”, “Omni Die Dic Mariae”, “Gaude Maria Virgo”, “In Manus Tuas Domine” I “Tota pulchra e Maria”. Przejmująco zwłaszcza zabrzmiało wysokie, wstrząsające czysto brzmiące,  solo sopranowe w wykonaniu  Małgorzaty  Maciołek. Godne i trafne uczczenie polskiego i europejskiego Święta –  polska muzyka.

             Trzecią część  rozpoczął Witalis Nowicki wierszem Juliusza Słowackiego  “Kiedy prawdziwie Polacy powstaną” z wymowną –  szczególnie dziś przejmującą   frazą : „…Polska, ale jaka?”

Ta część złożona  była z utworów późniejszych polskich kompozytorów.. Pięknie brzmiało Preludium c-moll op. 28 w  wykonaniu  godnego następcy Mieczysława Makowskiego.  Tu chyba wszyscy wspominali w duchu tego  Wielkiego Przyjaciela dr Fischbacha – kompozytora, pianistę, teoretyka muzyki i pedagoga –  który niestety odszedł do Pana w Święta  Bożego Narodzenia 2014 roku, zostawiając po sobie wiele kompozycji, aranżacji utworów które tu wymieniamy a przede wszystkim Zapamiętane Piękno Swojej Osoby. W dalszej kolejności tej części odśpiewano – przejmująco i wzniośle z niebywałą harmonią wszystkich głosów (  trzeba by tu wymienić chórzystów – ale przymusowa szczupłość tekstu jest przeszkodą ) – a więc zabrzmiało  „Largo” Fryderyka Chopina w aranżacji Makowskiego i dobrze znana „Pieśń Wieczorna” Stanisława Moniuszki z  iście anielskim solowym głosem   Małgorzaty Maciołek. Zakończeniem tej części była inna  – wesoła choć nostalgiczna-  pieśń  Moniuszki:  „Przylecieli sokołowie” z wymownym zakończeniem  dla emigrantów   –   „… rada bym polecieć  z Wami … …. lecz Ojczyzny żal” .

          Kolejną część koncertu rozpoczął Witalis Nowicki recytacją  wiersza Juliusza Słowackiego „Szli krzycząc Polska”.  Symboliczna była  w opracowaniu Makowskiego pieśń „Gdy ostatnia róża zwiędła” Ignacego Paderewskiego – przyjaciela amerykańskiego prezydenta – orędownika polskiej niepodległości-   Woodrowa Wilsona.  Następna  była jakże równie jak wszystkie inne wybrane utwory- symboliczna „Piosnka Dudziara” Adama  Mickiewicza z muzyką Ignacego Paderewskiego w opracowaniu naszego poznańskiego Feliksa Nowowiejskiego . ..

             Nawiązując do miejsca koncertu wyjątkowym akcentem na zakończenie była pieśń  „Santa Maria.” Wolfganga Amadeusza Mozarta.

.             Na prośbę publiczności – „Gaude Mater Polonia” uwieńczyła ten wspaniały koncert..

Zestawienie repertuaru, jego patriotyczna wymowa jakby  wpisały się w tym roku w apel o pojednanie Polaków, którzy niezależnie od poglądów powinni być dumni z naszej narodowej kultury i dziedzictwa historii. To tak jak w chórze, gdy jednostki o różnych poglądach i różnych głosach –  połączone i  zjednoczone muzyką – razem tworzą wspaniałą wartość , którą był ten koncert.

Cała uroczystość, piękne zabytkowe wnętrza  byłyby puste, gdyby nie chórzyści i publiczność wznosząca modły do Najwyższego z uszanowaniem każdej jednostki bez wzajemnej agresji, nienawiści, dzielenia na lepszych i gorszych  stała się niejako apelem o uszanowanie i przypominanie  Konstytucji.

 Jednocześnie myśli starych lekarzy biegły dużo dalej – by młodzi nie opuszczali tego kraju, by znajdowali tu prawdziwą europejską wolność, by mogli się szkolić zgodnie z zamiłowaniem , zdobywać specjalizacje o jakich marzą bo jak mówią – niestety brak takich możliwości często jest przyczyną wyjazdu z Polski.  Nasze wyobrażenia o prawdziwej wolności to właśnie taki kraj, nie tylko piękny przyrodą zabytkami i muzyką, ale też kraj  szczęśliwych ludzi. 

     Wszystkie wykonane w czasie tego Koncertu  utwory muzyczne oraz dobór recytowanych tekstów miały głęboką, właściwie ponadczasową  symbolikę  którą przeżywamy do tej pory . Jesteśmy ogromnie wdzięczni dr Jerzemu Fischbachowi za tę wielką lekcję patriotyzmu.  Życzymy Jemu i Chórzystom oraz Recytatorom wielu dobrych  aktywnych lat w niestrudzonym pokazywaniu prawdziwej pięknej  Polski Polakom….

Z powyższego opisu działalności artystycznej chóru i jego dyrygenta wyraźnie wynika, że muzyka – tym bardziej niosąca ze sobą ładunek patriotyzmu – jest sztuką, rozrywką, przyjemnością i lekarstwem poprawiającym funkcjonowanie ludzkiego ciała i duszy, a jej uniwersalizm przecież łączy całe narody i kultury.

A  na zupełnym marginesie warto dodać , iż opisana historia pokazuje że warto dbać o przyjaźnie – dążyć do spotkań – spełniać Marzenia nawet w snach nie wymarzone ( jak w przypadku autorów relacji) i zawsze czekać na coś Pięknego, Nowego  co na pewno nadejdzie –  a dowodem jest pojawienie się w naszym niezbyt młodym metrykalnie ale wiecznie poszukującym życiu –  dr Fischbacha i Chóru Madrygalistów –  zwykłych i jednocześnie Niezwykłych Ludzi przynoszących  Cud Muzyki.

              Leszek S. Milanowski,  Zofia Łukaszewicz – Konopielko ,  Jerzy T. Marcinkowski, 

4 Replies to “Z pamiętnika Leszka Milanowskiego ( 19 ). Doktor Jerzy Fischbach i Jego Poznański Chór Madrygalistów im. Wacława z Szamotuł . Koncert w Żaganiu.”

  1. Z przyczyn technicznych zamiescilam tu zdjecie dr Fischbacha dyrygujacego Chorem w czasie Koncertu Bożonarodzeniowego w Woźnikach 2018 / 2019 roku. Wykonal je Jurek Marcinkowski.

  2. Jestem przekonany, ze kazdy kto czyta powyzszy tekst, ten przed dr Fischbachen, rozpozna bezblednie pisarski talent Kochanej I Pieknej I skromnej Zosi. Nie umiem pisac tak poetycko. Podalem fakty, ktore Zosia po swojemu ubarwila, nadala swoja, jej wlasciwa wymowe. Niniejszym zrzekam sie niewatpliwych tantiem, bo to Zosia jest prawdziwym autorem. A swoja droga, to wspolpraca zz Zosia zawsze byla owocna, czego dowodem byly nasze studenckie anatomiczne sukcesy po nasiadowkach and Bochenkiem w Palmiarni.

  3. Dr Fischbach napisał do nas list – za zgodą Autora podaję całość :
    ( … ) widząc Wasz duże zainteresowanie koncertem w Żaganiu, jestem zobowiązany wzbogacić Twą wiedzę o kilka informacji.
    Po pierwsze co było moim celem tego koncertu. Widząc lekceważący stosunek wielu Polaków do Matki Boskiej postanowiłem w dniu 3 maja dać koncert ku czci Matki Boskiej Królowej Polski, do której od wieków uciekali się Polacy pod opiekę w trudnych dla naszego Kraju chwilach.
    Dlatego w pierwszej części koncertu dominowały utwory Maryjne. Druga część koncertu miała charakter patriotyczny polski. W tej części dominowały utwory polskich kompozytorów patriotów a więc: Stanisława Moniuszko (obchodzimy rok tego kompozytora), Chopina, Paderewskiego i Nowowiejskiego.
    Drugim moim celem było pokazanie słuchaczom jak już od wielu lat stała wysoko polska kultura muzyczna. Dlatego wybrałem kilka utworów wielkiego kompozytora z okresu polskiego baroku a mianowicie Grzegorza Gerwazego Gorczyckiego, którego wysoki kunszt kompozytorski spowodował, że niektórzy muzykolodzy nazywali go polskim Haendlem.
    Czy moje założenia programowe dały właściwy efekt to może się na ten temat wypowiedzieć Leszek, jako słuchacz naszego koncertu.
    Ja Waszej Wielkiej Trójce bardzo dziękuję za zainteresowanie, które mobilizuje mnie do dalszej pracy. Z wyrazami głębokiego szacunku Jurek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *