Losy moich Rodziców. Zaproszenie do rodzinnego domu.

Biegła do furtki , za którą stał listonosz, z biciem serca, złapała szarą kopertę i natychmiast otworzyła.

Czytała z wypiekami na policzkach i wkrótce obraz był zamazany przez łzy, które nieproszone spływały spod opuszczonych powiek. Łzy szczęścia.

Był to  upragniony list z Godziszki.

Na wstępie oczywiście ojciec nie omieszkał wypomnieć, że  nie spełniła ich oczekiwań, bo wyszła za mąż za wcześnie  i w dodatku za obcego, człowieka z innych stron.

Ale w następnych linijkach dość koślawo stawianych liter donosił, że wspaniałomyślnie jej wybaczają .

 A w końcowym fragmencie listu, piszą, że  zapraszają ją i dziecko do siebie, w góry.

To był niezwykły przełomowy moment w Jej życiu.

Do końca swojego życia  nie znalazła odpowiedzi na pytanie, dlaczego nagle jej ojciec złagodniał? 

Podejrzewam, że może brał w tym udział jakiś litościwy , bystry i dobry miejscowy ksiądz. Chyba tylko jemu ojciec mógłby się podporządkować. Ten ojciec Stefki – Michał, znany despota, który   nad całą rodziną jednoznacznie sprawował nieograniczoną władzę . Pewnie  nikt inny poza księdzem nawet by nie śmiał zapytać o jego córkę, przecież stale ich  córkę- Stefkę

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *