Na medycznej ścieżce. Krótkie delektowanie się macierzyństwem.

Tym razem miałam urlop macierzyński, więc czułam pełen luz.

Po urodzeniu Justyny wróciłam na zajęcia po 7 dniach, a po pojawieniu się na świecie Ewy po 2 tygodniach.

Tak więc ówczesne państwo nasze ludowe na mnie trochę zarobiło, gdyż nie naraziłam nikogo na fundowanie mi urlopu macierzyńskiego.  

Teraz delektowałam się czasem spędzanym z dziewczynkami i maleństwem.

Planowałam roczny urlop bezpłatny , nawet go zaczęłam i chyba zaliczyłam ok. 3 miesięcy.

Ale pewnego dnia ktoś zadzwonił do drzwi.

Otworzyłam , był tam goniec z mojej poradni z listem od szefa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *