Śladami mojego Taty . Moja przyszła Babcia- Staśka i kwiaty..

Michalina zajęta prowadzeniem zajęć z dzieciakami i młodzieżą, oraz rodzeniem i kołysaniem kolejnych swoich dzieci, zaniedbała swój ogród. Drzewa i krzewy rodziły pięknie, ale kwiaty zdziczały a grządki zarastały chwastami.

Czasami Bolek włączał się do prac ogrodowych, ale wolał duże prace, jak kopanie, grabienie, wycinanie niepotrzebnych pędów. Nie przepadał za wyrywaniem chwastów.

I wkrótce  Staśka przejęła te obowiązki.

 Rodzice patrzyli z przyjemnością, widząc ją wśród kwiatów, gdy schylona nad ziemią, drobnymi łapkami detalicznie wyrywa nawet najdrobniejsze chwaściki.

Bolek lubił zakupy. Z wypraw do Wilna , zawsze przywoził  nasionka i cebulki kolejnych kwiatów.

Nie było takiej potrzeby, bo Staśka sama hodowała nowe roślinki.

Na oknie w jej pokoiku w doniczkach zasiewała w lutym zebrane jesienią nasionka. Lubiła obserwować jak pojawiają się maleńkie zielone wąsiki a potem już całe listki. Jej rodzeństwo uwielbiało wpadać do tego pokoiku i zawsze zaglądało do tych doniczek. Cieszyły się, gdy mogły z dumą obwieścić, że już widać zieloną kropeczkę na tle brunatnej ziemi. Bardzo pilnowała, by żadne z nich nie wyciągało łapki i nie dotykało roślinek. Ponieważ była najstarsza, zdecydowana, stanowcza , trochę się jej bały i nie miały odwagi by przy niej psocić.  Ponieważ jednak się bała, że któreś wpadnie w czasie jej nieobecności i wyrwie roślinkę, co było tak kuszące, któregoś dnia zakupiła haczyk i sama zamontowała go do drzwi swojego pokoju. Specjalnie usadowiła go wysoko, tak by żadne z maluchów tam nie dotarło. Była już spokojna o losy swoich roślinek.

Mogła się zajmować ogrodem. Przed domem powoli wyrastał istny gąszcz stale kwitnących roślin. Kwitły zapamiętale, zarażone entuzjazmem swojej pani. Gdy przekwitały jedne, natychmiast pojawiały się następne. Jakimś cudem barwy ich cudnie z sobą harmonizowały, bywało, że układały się jedynie wszystkie odcienie czerwieni lub błękitów.

Jednego dnia siostry Staśki  podsłuchały, że w kwietnym ogródku ktoś rozmawia. Przybiegły jak zwykle zaciekawione. Ale była tam tylko ich siostra. Usłyszały jak przemawia do roślinek. Stały i z rozdziawionymi buziami się dziwowały.

 Taka była moja Babcia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *