Śladami mojego Taty. Jasna chmurka

 

 

Chmurka…zdjęcie własne

 

Gdy Bolesław grał w kościele, zapominał o tym, że  los wcześnie odebrał mu rodziców, zniewolonej ojczyźnie i wszystkich przyziemnych problemach.  Kiedy  śpiewał, muzyka była w jego sercu, tylko muzyka…

Któregoś dnia jak zwykle prowadził linię muzyczną mszy. Gdy umilkły ostatnie słowa kapłana, ludzie powoli opuszczali kościół . Lubił takie samotne chwile w kościele . Wtedy nikt nie zakłócał spokoju  chrząkaniem kaszlem czy szeptami . Dookoła panowała tylko gęsta cisza zatopiona w zapachach kadzideł .  Nie lubił ingerować w tę boską ciszę żadnym dźwiękiem. Czasami zostawał w ławce na dole i długo się modlił.

Ale  dzisiaj zapragnął pozostać przy organach i grać dalej. Więc grał muzykę od serca , inną niż w czasie mszy. Może więcej Bacha tam było, może Hendla. Grał spokojnie,  bo Rosjanie jakoś tolerowali muzykę kościelną .

Siedział tyłem do ołtarza, więc by widzieć to, co w danej chwili celebruje ksiądz, miał zamontowane lusterko.

I nagle w  lusterku coś zajaśniało . Pomyślał, że to efekt zabaw słońca z szybą okna.

Ale  był trochę zaciekawiony  i niespokojny . Więc  po chwili   dłużej zatrzymał wzrok na tafli  lusterka i wtedy zobaczył płową chmurkę, która unosiła się nad jedną z ławek . Grał dalej , ale stale sprawdzał, czy ta  chmurka nie odpłynęła.

Przerwał grę, opuścił miejsce przy organach i zbliżył się do balustrady kościelnego balkonu.

I wtedy zobaczył , że owa chmurka, to jasne włosy dziewczyny …..

 

Dwie chmurki….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *