Z pamiętnika Marii J. Nowakowskiej ( 21 ) . Fajna metoda :)

 

Uwielbiam te zdjęcia !!!! 🙂

Wczoraj moje urodziny, dziś śp. Krzysia Urbańskiego i refleksje smętnawe nad upływem czasu, nieuchronnym losem jakże często niesprawiedliwym….

I w takiej sytuacji przyszła mi z pomocą – kto? – oczywiście Mariolka i Jej lekkie teksty, z uśmiechem a jednocześnie z życia wzięte …..

Zapraszam do poczytania – miłego weekendu 🙂

któregoś dnia dostałam taki mailik od Mariolki :

witam w ten piękny ranek

Tadeusz jeszcze zmęczony śpi więc ja chcę być cicho by go nie budzić – nie kręcę się po mieszkaniu ( Mariolka kiedyś pisała, że Jej Połowa czyli Tadeusz bardzo intensywnie dyżuruje i chyba nadal jest ordynatorem oddziału neonatologii w mieście sąsiadującym z Kępnem – przyp. Z.K.)

co pozostaje w tej sytuacji ???? – komp

a przy kompie wpadło mi wspomnienie to opiszę – następna głupotka :

 był w szpitalu „sprytny”  pracownik od sprzątania terenu

chłop lubił odwiedzać bary i pić napoje wzmocnione w większych ilościach

mieszkał daleko , w polu

znalazł więc sposób na łatwiejsze powroty do domu

dzwonił z baru że w danym miejscu leży nieprzytomny  a potem tam się kładł i czekał

gdy przyjechała karetka kazał odwozić się do domu …. 🙂

… któregoś dnia mam dyżur, wezwanie do nieprzytomnego na drodze

zajeżdżamy na miejsce – Bernard

sanitariusz mruga do mnie, podchodzi do Bernarda, chwyta przegub i mówi : pani doktor – on nie żyje

podchwyciłam temat i mówię dajcie nosze, musimy zabrać – nie zostawimy go tutaj – Bernard nie żyje

  – dają nosze, kładą go – Bernard nie daje oznak życia

   gdzie wieziemy ?

   do kostnicy- nadal zwłoki

  podjeżdżamy do szpitala po klucze od kostnicy – nie ma zmiany – Bernard nie daje oznak życia …

   otwierają drzwi kostnicy – nadal nie ma reakcji – Bernard nie daje oznak życia …

 biorą nosze – są na schodach do wejścia  i nagle przerażony Bernard gwałtownie zeskoczył z noszy  – puścił soczystą wiązankę  i biegiem  się oddalił 🙂

nasz śmiech był nie do opanowania

ale telefony o nieprzytomnym się skończyły 🙂

                          no to pośmiej się trochę  dzisiaj bo wierzę że jak pomyślisz sobie o tej sytuacji i wyobrazisz sobie uciekającego z noszy Bernarda to uśmiech na twarzy Twojej i męża się pojawi

miłego dnia

Zdjęcia małej i dużej Mariolki są własnością Marii J. Nowakowskiej. A kotów- własne .

 

 

3 Replies to “Z pamiętnika Marii J. Nowakowskiej ( 21 ) . Fajna metoda :)”

  1. Warto dodać, że udawanie śmierci przez znieruchomienie zwiększa szanse na ujście z życiem i jest to metoda stosowana od zapewne milionów lat… przez niektóre owady! Pamiętam film o udawaniu nieżywego przez więźnia aby uciec z więzienia. Wydawało się, że się ucieczka się udała, bo strażnicy wywieźli go na cmentarz więzienny i pochowali, ale potem wielki dramat, bo ten strażnik, z którym był w zmowie i miał go odkopać, niespodziewanie zmarł i został razem z nim pochowany!

  2. Świetna historyjka, uśmiałam się. Miły przerywnik, bo poprzednie tematy bardzo poważne – choć potrzebne ! Podziwiam, że pamiętacie o zmarłych Kolegach – to piękne .
    Tytuł tego wpisu – wieloznaczny – że Bernard miał pomysł darmowego transportu do domu i pomysł ekipy z Pogotowia a także ubawienia nas, czytających z zapałem ten blog. Pozdrawiam wszystkich tu piszących Jaga

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *