Danuta Pupek – Musialik, żywa i piękna w opowieściach kolegów z poznańskiej Akademii Medycznej ( 1965- 1971)

Profesor Danuta Pupek- Musialik , V Ogólnopolskie Dni Otyłości

07.04.2017 – 08.04.2017 ; Poznań ; zdjęcie z internetu

NEKROLOG
Ze smutkiem informujemy, że w nocy, z 15 na 16 grudnia 2019 r. zmarła Pani Profesor Danuta Pupek-Musialik, wieloletni Lekarz Kierujący Oddziałem Nadciśnienia Tętniczego i Zaburzeń Metabolicznych.

Prof. Danuta Pupek-Musialik była znakomitym lekarzem, naukowcem i dydaktykiem. Absolwentka Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu wychowała wiele pokoleń lekarzy i studentów. Była prezesem Polskiego Towarzystwa Kardiodiabetologicznego i kierownikiem Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych, Zaburzeń Metabolicznych i Nadciśnienia Tętniczego Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. Została odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi i medalem za Długoletnią Służbę. Jest autorką około 330 prac z zakresu medycyny oraz członkiem licznych towarzystw naukowych.
Rodzinie i bliskim przekazujemy wyrazy współczucia.
Msza święta rozpocznie się o godz. 11 w Kościele Chrystusa Dobrego Pasterza w Poznaniu, a uroczystości pogrzebowe odbędą się na Cmentarzu Jeżyckim przy ul. Nowina 1 w Poznaniu, w czwartek (19 grudnia) o godz. 11.40.

Była Damą. Już wtedy, 18 letnią- Damą,  gdy wchodziła do sali wykładowej z futrem niedbale zarzuconym na ramiona, wzrokiem błądzącym gdzieś poza nami – myszowatymi i z dumą na nieruchomym obliczu. Bywało że defilowała przed wypełnioną salą aż do pierwszego rzędu w którym siadało niewielu z nas. Tłoczyliśmy się w odległych rzędach i chichotaliśmy. Wszak niektórzy mieli zaledwie 17 lat…
Zawsze była sama, odrębna i smutna w swej dumie. Taką ją zapamiętałam z tych pierwszych lat studiów na poznańskiej AM.
Od tej pory minęło ponad pół wieku kiedy to nagle , przy smutnej okoliczności śmierci Danusi temat ożył  w naszej messengerowej  Grupie . I warto było żyć dłużej bo nastąpił nagły zwrot mojego pola widzenia. Nagle zajaśniał obraz przedstawiony poniżej przez kolegów . I jestem szczęśliwa że tak się stało. Bo jak w przypadku Krzysia Szereszewskiego który-  ponurak niezbyt urodziwy na studiach okazał się poetą, felietonistą, chłopakiem pełnym niezaspokojonej miłości do ludzi, kobiet…
A Danusia okazała się nie tylko to ważnym i bardzo poważnym lekarzem i profesorem   ale cudowną wrażliwą pełną ciepłą kobietą. I zobaczyłam jej ludzką opromienioną twarz … Mam nadzieję że przeczytają opowieści kolegów, które poniżej – inni z naszego roku i może ktoś tak jak ja pomyśli, że nigdy, jak pisze Leszek , nigdy nie należy wierzyć pozorom …..

Mariolka Nowakowska
masz rację Zosiu –  też pamiętam Ją siedzącą we futrach , samą, w pierwszym rzędzie sali wykładowej  – też odbierałam Ją wówczas jako niedostępną. Dopiero po latach, na zjazdach okazała się miłą empatyczną osobą z którą dało się porozmawiać o wszystkim. Coraz częściej słyszymy że ubyło kogoś z nas- przykre to !


Hirek  – Hieronim Głowacki
W czasie studiów Danusia Pupek  była bardzo akuratna, pracowita i sumienna. Jej notatki z wykładów były pierwszorzędne. Ja miałem z nią dobre koleżeński układ. Jak coś potrzebowałem, zawsze pomogła bez sprzeciwu. W szczególności z jej notatkami. 
Pamiętam na jednym z naszych spotkaniu opowiadała o studentce, która była w ciąży. Ona przyszła do niej na egzamin. W czasie egzaminu, a może przed, studentka  dostała bóle porodowe. Ona jej ten egzamin zaliczyła. Postarała się o porodówkę i parę godzin później  dziecko  było na świecie. Ona to opowiadała z niesamowitą radością. Jej cała twarz promieniowała podziwem dla tej studentki. 
Niestety po studiach mieliśmy bardzo mało kontaktów. Tylko na spotkaniach. Dzięki Piotrowi Janaszkowi

Leszek Milanowski
Przed chwilą Jurek wysłał zawiadomienie. Przyjaźniłem się z Jej Mężem, laryngologiem w Raszei . Wydawała się wyniosła a była w rzeczywistości I w życiu prywatnym bardzo ciepłą , życzliwą kobietą. Niestety NIE będę na Jej pogrzebie…
Z powodu Jej „niedostępności”,  „wyniosłości” I futrom nawet nie chciałem się z Danusią Pupek-Musialik zaprzyjaźnić I rozmawiać. Ot, kilka przypadkowych spotkać. Chyba otrzymała czerwony dyplom z Krzysiem Urbańskim  do którego mi zabrakło trójki z farmakologii od późniejszego członka naszej rodziny, zresztą słusznie. Po latach dopiero prywatnie kontakty otworzyły mi oczy jak głęboko życzliwa, znająca swoją wartość I wcale nie wyniosłą kobietą Ona była. Nie oceniajmy nikogo po pozorach.  Żałuję, że nie kontaktowałem się z Nią częściej, również dla własnego zdrowia. Niestety nie dojadą na Jej uroczystości pogrzebowe.

I jeszcze jeden nekrolog z dnia 10.01.2013
Z głębokim żalem zawiadamiamy o śmierci naszego drogiego Kolegi i Współpracownika
ś+p
dr. n. med. Ryszarda Musialika
Zmarły był wieloletnim pracownikiem Oddziału Laryngologicznego Szpitala im. F. Raszei w Poznaniu,
doskonałym specjalistą-laryngologiem,
prawdziwym Przyjacielem chorych i wspaniałym Kolegą.
Oddział nasz poniósł niepowetowaną stratę.
Ordynator, Lekarze, Pielęgniarki Oddziału Laryngologicznego
Żonie i Córce
składamy wyrazy głębokiego współczucia.

Ryszard był  też naszym kolegą z roku i mężem Danusi . Poza kilkoma słowami na jego temat które napisał  Hirek –  Ryszard Musialik stał zawsze w 3 rzędzie, nie pchał się do przodu. Skromny, zawsze uśmiechnięty. Niestety, więcej nie pamiętam.  , może ktoś jeszcze coś opowie o tym skromnym towarzyszu życia Danusi  ? zobaczymy ….nadzieja zawsze powinna być ……

4 Replies to “Danuta Pupek – Musialik, żywa i piękna w opowieściach kolegów z poznańskiej Akademii Medycznej ( 1965- 1971)”

  1. Zosiu – pomyślalam czy nie dobrze a na pewno sympatycznie byłoby przesłać opracowane dobre nasze wspomnienia rodzinie ( dzieciom ) Danusi. My ją pamiętamy a oni dostaliby pamiątkę o swojej mamie – nie taką laurkową od ‚ uczonych ” ale od znajomych czy nawet w koncu przyjaciól bo chyba nas za takich uważala skoro jeżdzila często na zjazdy

    1. Napisałam w komentarzu na FB.
      SUPER STUDENTKA, NADZWYCZJNY LEKARZ.ŻYCZLIWA KOLEŻEŃSTWU.
      Mąż kochał ją ogromnie ,z wzajemnością.
      Córka, oczko w głowie Rodziców.
      SMUTEK WIELKI, ŻE JEJ NIE MA WŚRÓD NAS

  2. Danusię Pupek-Musialik doskonale pamiętam od pierwszego roku studiów lekarskich, tj. od 1965 r. Wyróżniała się pilnością, wzorową obecnością na wszystkich wykładach, także ubiorem, w tym pięknym futrem. Doskonale pamiętam całą Jej drogę zawodową, w tym jak bardzo troszczyła się o swoich pacjentów. Tego doświadczyła m.in. moja żona, która wręcz była zachwycona Jej opieką, gdy zdarzyło się Jej leżeć w szpitalu. Razem z Danusią byliśmy w gabinecie Rektora Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu na bożonarodzeniowym spotkaniu w dniu 12.12.2018 r. kiedy to zostaliśmy oficjalnie pożegnani (jako profesorowie zwyczajni) przez J.M. Rektora Andrzeja Tykarskiego w związku z przejściem na emeryturę. Później również spotykaliśmy się na posiedzeniach Rady Wydziału Lekarskiego I i siadywałem obok Danusi, ale Ona nigdy nie zwierzała się przede mną z jakichkolwiek problemów zdrowotnych – dlatego Jej śmierć była dla mnie wielkim zaskoczeniem. Mam Ją w pamięci jako wspaniałą Koleżankę na którą zawsze można było liczyć w potrzebie zdrowotnej i nie tylko.

  3. Pozwoliłam sobie skopiować komentarze Kolegów i Przyjacióki do postu z tym tekstem , który zwyczajowo zamieścilam na Fb.
    Ewa Barabasz
    Danusia, super studentka, zawsze elegancka i dystyngowana. Małżeństwo z Rysiem to szczęście dla obojga. Dawno nie widziałem tak szanującej się i kochającej pary. Córka, oczko w głowie, cel nadrzędny- jak najwięcej przekazać wiedzy lekarskiej.
    Leżałam na Oddziale Hypertenzjologii w Poznaniu. Super opieka, wszystkie badania i leczenie , które skutkuje dobrze do dziś.
    SMUTEK WIELKI, ŻE NIE MA NASZEJ KOLEŻANKI Z NAMI.

    Zofia Zommer
    Danusia i Rysiek, mam trochę miłych wspomnień związanych z nimi. Rysiek był ze mną w grupie stomatologicznej zanim przeniósł się na lekarski do Białegostoku .Ostatni raz spotkałam się z Danką w Toruniu, poznałam jej córkę, powspominałyśmy…Łza się w oku kręci,

    Ewa Barabasz
    Zofio Zommer dobrze,że masz choć miłe wspomnienia.Ja pamiętam Dankę jak po wykładach spieszyła się ( zawsze) do domu. Potem nasze wycieczki już za rękę z Rysiek, córkę, która uczyła się pod okiem mamy.

    Michał Krzak
    Przez trzy lata w jednej grupie z Danusią.Zawsze mogłem liczyć na Jej podpowiedzi i ściągi. Była prymusem.

    Wiesława Cieplak
    Dzięki Tobie poznaję tak wielu ciekawych i dobrych ludzi. Szkoda że tak szybko odchodzą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *