Losy moich Rodziców. Opowieść Taty (5)

Stefa czasami bywała w naszym domu, grzała się w cieple mojej rodziny.

W czasie tych wizyt widziałem, jak bardzo pragnęła miłości i przytulania.

Chyba nigdy nie dostawała tego w swojej rodzinie góralskiej- twardej i hamującej uczucia.  Zrozumiałem to dopiero po latach, gdy poznałem jej wieś i ludzi tam żyjących.

Powoli rozpoczęliśmy przygotowania do ślubu.

Wiem, że napisała o tych planach do swoich rodziców.

Każdego dnia czekała na wizytę listonosza.

Czekała długo.

Ale z Godziszki , z jej rodzinnej miejscowowści nikt nie odpowiadał. To milczenie było ciężkie jak głaz, za trudne do udźwignięcia przez młodą dziewczynę. Kładło się cieniem na naszym związku.

Więc któregoś dnia postanowiła tam pojechać i porozmawiać osobiście.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *