Na medycznej ścieżce. Na studiach rodzę dzieci.

Studia przemykały jak maleńkie chwilki.

Na początku piątego roku studiów  tj 3 października 1969 roku urodziłam pierwsze nasze dziecko. Była to córeczka – Justyna .

Była wymarzona . Widocznie dzieci chcę dzieci, jak kiedyś powiedziała ciocia mojej przyjaciółki Bajki .

Przytulałam zawinięte w kocyk niemowlę i byłam szczęśliwa.

Ale trwało to bardzo krótko, bo miałam wewnętrzny imperatyw, by nie zarwać studiów, nie zawieść Mamy, która się bała, że zamążpójście zaburzy mi proces zdobywania zawodu. Bałam się też, że robiąc przerwę w edukacji, nie będę umiała wrócić do tego kieratu, jakim były moje studia.

Tak więc, 7 dnia po porodzie, tj 10. października byłam już na zajęciach.  W tym czasie przybyła do nas babcia-ciocia Mirka Wiera Leoszko. O niej wspominał w swoim pamiętniku JanSenior. Podobno liczyła sobie 80 lat, ale wyglądała tak krzepko, że podejrzewaliśmy jakiś większy przekręt przy wyrabianiu polskiej metryki po powojennym powrocie z Wileńszczyzny. Mimo bardzo trudnego życia, przeżyć wojennych kiedy to  straciła męża i  dwóch kilkuletnich synów , którzy bawili się minami i zostali doszczętnie rozerwani. Po wojnie mieszkała w Gubinie z dwoma córkami. Jedna z nich Hania, nadal tam mieszka i chyba jest bardzo podobna do matki. Druga córka, Malwina mieszka w Sopocie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *