Ten rakowski przygraniczny las uwielbialiśmy.
Dla mnie był wszystkim co wiązało się z moim dzieciństwem.
W opowiadaniach Mamy wracał temat tego lasu, historii jej rodziców a moich dziadków – Michaliny i Bolka Rodziewiczów. Bolek był sierotą po powstańcu styczniowym i został wychowany przez księdza Karpińskiego. Był organistą w miejscowym kościele, czytał wielkie księgi , sprowadzał gazety z Wilna. Spragniony czułości zbudował piękną rodzinę z Michaliną. W takiej atmosferze wychowywała się moja Mama- Stanisława.
Rodzina mojego ojca- Tomasza Łukaszewicza też była dobra, silnie ze sobą związana. Wierzyłem, że mając ich geny też będę dobrym mężem, może kiedyś ojcem i potrafię zwyciężyć trudności.
W refleksyjnym i optymistycznym nastroju wróciliśmy do swoich domów.
Następnego dnia o świcie wyjeżdżałem do Wilna , do pracy.
Kończyły się ferie świąteczne , szkoła otwierała podwoje, więc Stefa też wpadła w wir zajęć.
Więc rozpoczęły się dla nas dni zwykłe, wszystkie takie same ale nasączone wielkim oczekiwaniem.
