Śladami mojego Taty . Tomasz Łukaszewicz…

Rodzice Staśki, widząc, że ten pracowity spokojny dobry chłopak adoruje ich córkę, zaczęli go zapraszać na popołudniowe rodzinne spotkania przy samowarze. Początkowo nieśmiało przyjmował zaproszenie, ale wkrótce zadomowił się w domku organisty. Bo Bolek nadal grał w Rakowskim kościele . I to jak grał. Tomasz przychodził na wieczorne msze i z ukrycia wsłuchiwał się w muzykę, którą czarował Bolek.

Tomasz Łukaszewicz był synem wytwórcy serów. Jego ojciec doskonale wyczuwał zapotrzebowanie ludzi i sam dopilnowywał produkcji żółtych serów , które znane już były w okolicy i w dalszych regionach kraju. Tomasz mu pomagał, zajmował się też dystrybucją. Często wyjeżdżał, zawsze udawało mu się sprzedać własne wyroby , bo sery były przednie a chłopak budził zaufanie.

Tomasz lubił te wyjazdy. Najbardziej interesowały go koleje żelazne. Gdy obok drogi przejeżdżał ze świstem i buchającą parą pociąg, zatrzymywał swój wóz i długo się wpatrywał w parowóz i mijające go wagony, aż znikały na horyzoncie. W Rakowie nie było kolei, więc ten widok był dla niego bajkowy i zaczarowany.

Tomasz uwielbiał wieczory na tarasie domku Rodziewiczów. Siadywali tam ze Staśką. Wdychali zapachy maciejki , słuchali śpiewu słowików. Tomasz opowiadał o swoich podróżach i powoli , ostrożnie oswajał dziewczynę z myślą, że może kiedyś będą razem. Ona  czuła się w jego towarzystwie dobrze i bezpiecznie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *